Justyna cz.2
Mieszkanie matki nie było zbyt okazałe, składało się z pokoju, kuchni, łazienki i przedpokoju. Do matki przyszedł klient więc Justyna jak zwykle siedziała w kuchni. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Podeszła i wyjrzała przez wizjer. Na korytarzu stał całkiem przystojny młody mężczyzna. Uchyliła drzwi, nie zdejmując łańcucha.
- Czym mogę służyć ? – zapytała uśmiechając się do niego i chwyciła przez szparę chłopaka za krok.
- Chciałbym … chciałbym się zabawić. No wiesz … taki szybki numerek. Ale … mam tylko pięćdziesiąt złotych. – wyraźnie się speszył zachowaniem dziewczyny.
- Wchodź, ale mogę cię zaprosić tylko do kuchni, bo pokój jest zajęty – powiedziała lekko się rumieniąc i spuszczając wzrok..
Nie musiała się rozbierać, bo dopiero co wstała i była ubrana tylko w koszulkę i majteczki. Wprowadziła go do kuchni i podciągnęła wysoko koszulkę, aby mógł ujrzeć jej śliczne cycuszki. Podeszła do niego, opuściła mu spodnie i slipy do kolan i zaczęła ssać jego jądra i lizać potężniejącego kutasa od nasady aż po sam koniec. Prawą ręką pieściła swoją cipkę próbując się podniecić. Jej pieszczoty i dobiegające z pokoju głośne jęki matki powodowały, że aż syczał z podniecenia. Założyła mu gumkę i podniosła się z podłogi. W kuchni było mało miejsca, zdjęła więc majtki i szeroko rozchylając nogi usiadła na narożnej szafce, a on w nią wszedł. Cichutko pojękiwała, gdy pieprzył ją coraz szybciej.
Taki był śliczny, że nie mogła się powstrzymać i na pożegnanie pocałowała go w usta.
Matka była tak zajęta pracą, że nawet nie zorientowała co w tym czasie robiła Justyna. Read the rest of this entry »